Wilk, który został psem serwisowym

Nick Battles przygarnął szczenię wilka szarego szukając towarzysza podróży. Po wielu latach zwierzak odwdzięczył się za opiekę pomagając panu poradzić sobie z cukrzycą i został licencjonowanym psem serwisowym.


Źródło: Hemera/Thinkstock

Kodie ma 12 lat. Ze swoim panem przemierzył pół kontynentu, a kiedy u tego zdiagnozowano cukrzycę okazał się wspaniałym opiekunem. Poza tym uwielbia jeść lody waniliowe i bawić się z maleńkimi chihuahuami. Od innych amerykańskich czworonogów odróżnia go status zagrożonego gatunku. Kodie jest bowiem wilkiem szarym, którego Nick Battles zaadoptował w 2000 roku. Nie przyszło mu wtedy do głowy, że któregoś dnia Kodie uratuje mu życie.

Towarzysz podróży

Nick Battles pracując jako kierowca ciężarówki jeździł po całych Stanach. Jego podróże często trwały wiele dni i brakowało mu towarzystwa. Kiedy u hodowcy w Reno trafił na sześciomiesięczne szczenię szukające opieki, pomyślał, że zwierzak będzie dla niego idealnym kompanem. Kodie szybko przywiązał się do nowej rodziny w Woodland. Battles wspomina kiedy Kodie jako szczenię zasypiał trzymając łapę w pyszczku. Dzisiaj wilk waży prawie 50 kilogramów a jego potężne szczęki są 40% silniejsze niż u większości psów. Mimo to nikt nie obawia się Kodie'go. Zwierzak jest posłuszny i spokojny. Według Battlesa nie zdarzyło się aby kogoś pogryzł. – Zazwyczaj jest tak towarzyski i przyjazny, że ludzie się go nie boją. Cały czas się kręci i uwielbia dzieci. Większość wilków unika ludzi. Kodie ma jednak unikalną osobowość, a to naprawdę niezwykłe dla wilka, żeby być tak towarzyskim. Jeżeli nie chce mieć z kimś do czynienia po prostu odchodzi – twierdzi właściciel. Takich ludzi w swoim życiu Kodie spotkał miał spotkać trzech.

Opiekun prosto z puszczy

W 2004 roku lekarze zdiagnozowali u Nicka Battlesa cukrzycę. Kodie potrafił rozpoznać kiedy u jego pana zmienia się poziom cukru we krwi i postanowił informować go o tym lizaniem ręki – zawsze na pół godziny przed tym kiedy powinien wziąć dawkę insuliny. Zdaniem weterynarzy było to możliwe dzięki niezwykłemu węchowi wilka. W podobny sposób niektóre rasy psów są w stanie wykryć u ludzi obecność nowotworów.

Obserwując talent swojego czworonoga, Battles postanowił zapisać go na kurs dla psów serwisowych, czyli pomagających osobom niepełnosprawnym. Próba zapisania wilka z początku zdziwiła trenerów, ale po przejściu wszystkich testów Kodie dostał się na kurs i pomyślnie go ukończył. – Nie zajęło mu to dużo czasu. Od razu wszystko załapał – mówi z dumą Battles. Posiadając certyfikat wilk potrafi na co dzień pomagać panu w czynnościach sprawiających mu trudność, ale przede wszystkim teraz może wszędzie mu towarzyszyć, nawet do sklepu i do restauracji.

Z czasem role się odwracają

Na wolności krewniacy Kodie'go dożywają pięciu lat. W niewoli mogą żyć 12, ale Battles jeszcze nie szykuje się na odejście przyjaciela. Sam poznał żyjące w hodowli wilki, które miały nawet 19 lat. – Jest teraz wolniejszy. Szybciej się męczy i nie spacerujemy już tyle co zwykle – przyznaje właścicie niezwykłego wilkal. Powoli więc role się odwróciły i teraz to Battles może odwdzięczyć się za opiekę.

Kiedyś wilki powszechnie występowały w Ameryce Północnej. Do lat 30. XX wieku zostały niemal doszczętnie wytępione. Dziś w 48 stanach żyje około pięciu tysięcy osobników. Niewiele z nich daje się udomowić.