Święto myśliwych, czyli Hubertus

"Kiedy swego czasu goły los nastaje, święty Hubert z lasu cały obiad daje". Tyle mówiło przysłowie. Człowiek, by przeżyć, musiał polować. Póki nie wynalazł i nie udoskonalił broni palnej, polowanie było zajęciem równie niebezpiecznym, jak udział w wojnie. Nieodłącznymi towarzyszami polowania były psy, które osaczały zwierzynę, goniły ją, tropiły postrzałki. Niejeden myśliwy i niejeden pies z polowania nie wrócił. Dlatego też myśliwi szukali patrona, który by ich chronił przed niebezpieczeństwem. Wybrali świętego Huberta.  Święto myśliwych, Hubertus, przypada natomiast na 3 listopada.

 

Objawienie Huberta Objawienie Huberta Źródło: Kalendarz myśliwski ilustrowany 1893, Warszawa 1893
Dawno, dawno temu na terenie dzisiejszej Belgii w krainie Austrazjii żył piękny młodzieniec królewskiego rodu. Był synem księcia Akwitanii. Rycerskiego hartu nabierał w dziewiczych puszczach ardeńskich a ogłady towarzyskiej na królewskim dworze. Jego namiętnością były łowy. W pewnym momencie nieomalże zamieszkał w puszczy zapominając o przykazaniach Bożych. 
 
W któryś Wielki Piątek zebrał drużynę i wyruszył konno na jelenie.  Przemierzał las, gdy nagle coś białego przemknęło między drzewami. Hubert spiął konia i ruszył w pościg. Psy za nim. Był to rzadko spotykany ogromny biały jeleń – dziesiątak. O tej chwili marzył, o tej chwili mówił podczas nocnych biesiad przy winie. Pogoń trwała wiele godzin. W końcu, gdy przemierzali kolejną polanę, jeleń zatrzymał się. Koń stanął dęba, jakby natknął się na jakąś przeszkodę a psy się położyły. Oczy Huberta poraził blask bijący ze świetlistego krzyża żarzącego się pośrodku jeleniego wieńca. Usłyszał  głos:
- Hubercie, czemu niepokoisz biedne zwierzęta a nie zadbasz o zbawienie swojej duszy?
Hubert rzucił się na kolana i spytał, co ma czynić.
- Jedź do Maastricht do mego sługi Lamberta, on powie ci, co masz czynić. 
 

Poświęcenie sfory w dniu świętego Huberta we Francji Źródło: Ilustracja Polska, Nr 47, 1935

Lambert był wówczas biskupem Maastricht i Liege. Hubert porzucił stan rycerski, został księdzem, a po męczeńskiej śmierci swego patrona otrzymał od papieża sakrę biskupią. Hubert zmarł koło roku 727. Niebawem został wyniesiony na ołtarze i ustanowiony patronem myśliwych. Dzień wspomnienia o świętym Hubercie obchodzony jest 3 listopada. Ten dzień jest również świętem myśliwych. 
By uczcić patrona myśliwi urządzają okazałe polowanie, które poprzedzone jest nabożeństwem celebrowanym w śródleśnych kapliczkach. W mszy uczestniczą czworonożni i skrzydlaci pomocnicy myśliwych: psy, konie i sokoły. Po polowaniu odbywa się biesiada z tradycyjnym bigosem i dereniówką.
 
Do Polski kult świętego Huberta i tradycje polowań hubertowskich przywieźli królowie sascy. Stała się ta tradycja na tyle popularna, że i wieszcz Mickiewicz nie mógł pominąć tego faktu  w  „Panu Tadeuszu”:
"Do księdza plebana 
Dać znać, dodał pan Sędzia, żeby jutro z rana 
Mszę miał w kaplicy leśnej; króciuchna oferta 
Za myśliwych, msza zwykła świętego Huberta".  
 

Myliwy, który ucieka na drzewo przed atakującym dzikiem Źródło: Ilustracja Polska, Nr 19, 1936

I tak to trwa do dziś. Od czasu do czasu pojawiają się pytania o sens polowań we współczesnym świecie. Czy nie lepiej te biedne sarenki zostawić w spokoju? Faktem jest, że człowiek od wieków dążył do monopolizacji polowania. Chciał mieć piękne stada płowej zwierzyny. Z najwyższą determinacją zwalczał niedźwiedzie, wilki, kuny, łasice, rysie, lisy, borsuki, zdziczałe psy.  No i wytępił skutecznie większość drapieżników. I zrobił się problem. Jeleniowate w warunkach niewielkiego zagęszczenia wywierają stabilizujący wpływ na ekosystem, zwiększając jego wydajność i zróżnicowanie. Jeśli jest ich za dużo, niszczą las oraz uprawy. Jednocześnie stado degeneruje się. Podobnie ma się sprawa z dzikami, które coraz częściej osiedlają się na obrzeżach miast. Sama niedawno  podczas spaceru z psem na skraju Miasteczka Wilanów nieomalże nadepnęłam śpiącego odyńca. Odyniec był młody i tak samo zdziwiony, jak ja i Rejs - mój pies. Po wymianie spojrzeń oddalił się w miarę szybko. Ale z tego co słyszałam, kilka psów zostało mocno poturbowanych 
wiosną przez lochę.
 
Zresztą, być może wraz z urbanizacją i uprzemysłowieniem terenów problem sam się rozwiąże. Na corocznie organizowanych na przełomie XIX i XX wieku w dzień wigilijny polowaniach na polach wilanowskich zabijano około 100 zajęcy. Dziś udaje mi się spotkać tam jednego zająca może ze dwa razy w roku. 
 

Źródło: Ilustracja Polska, Nr 22, 1935

Życzmy zatem myśliwym i ich psom, by tegorocznego Hubertusa spędzili w przy ładnej pogodzie na wędrówkach po lesie a potencjalne ofiary niech nie wchodzą na linię strzału.  No i by wszyscy się szanowali,  jak ten piesek z sarenką.