Rozbrykanego psa uspokoją… świńskie perfumy

Nazywają je różnie: z francuska brzmiącym „Eau de oink”, „Boar Mate”, albo zwyczajnie „Przestań”.  Powstały dzięki pracy amerykańskiego naukowca, który szukał sposobu na swojego rozwydrzonego teriera. Jedno psiknięcie i pies zmienia się nie do poznania. 

Źródło: iStock

Gdyby tak mieć magiczną różdżkę, za dotknięciem której rozszczekany pies stawałby się cichutki jak mysz, a ten skaczący bez opamiętania cierpliwie siedział przy nodze opiekuna! Zdarza Wam się tak myśleć? Czarodziejskie różdżki niestety nie istnieją, ale do utemperowania nadpobudliwego czworonoga wystarczy eliksir, i to wcale nie magiczny. Odkrycia dokonano, jak to często bywa, przez przypadek, a głównym składnikiem mikstury o przedziwnych właściwościach okazał się być feromon wytwarzany przez świnie.

„Świńskie perfumy” rozpylane w pobliżu psa pomagają zapobiec nieustannemu warczeniu, poszczekiwaniu, skakaniu na znajomych i obcych oraz innym niepożądanym zachowaniom. I to zupełnie bezboleśnie. Tak właśnie działa androstenon, feromon występujący w ślinie samców świni. Zasadniczo sprawia, że panowie świnie stają się bardziej atrakcyjni i pociągający dla swoich świńskich partnerek - zaskoczeniem jest, że działa również na psy. Spryskany nim domowy czworonóg nie powinien co prawda szwendać się w miejscu, gdzie przebywają maciory (bo może wzbudzać nadmierne ich zainteresowanie), ale poza tym androstenon jest dla najlepszego przyjaciela człowieka zupełnie bezpieczny. Co więcej, mimo drażniącego ludzki nos zapachu, pozytywnie wpływa na psi temperament. Korzyści przewyższają więc ewentualne – głównie związane z przykrymi doznaniami węchowymi - straty. 

Produkt przetestowano na 4 grupach wyjątkowo głośnych psów. Badacze przyglądali się nie tylko temu, czy główny składnik działa w zamierzony sposób, ale też czy sam odgłos spryskiwania wywołuje jakikolwiek efekt. W pierwszej grupie każde ze zwierząt skonfrontowano z drugim psem, stojącym wraz z opiekunem przed klatką. Psy z grupy drugiej popsikano placebo. Grupie trzeciej przypadła aplikacja feromonu o niskim stężeniu, a czwartej tego samego feromonu w stężeniu wysokim. Jakie były efekty? W pierwszej grupie sama obecność innego psa i człowieka wystarczyła aby 1 na 4 rozszczekane zwierzęta uciszyło się. = W grupie drugiej – tej, której podano placebo, w pożądany sposób zareagowało 44% psów (czyżby zadziałał sam dźwięk spryskiwania?), w trzeciej 78%, a w ostatniej sukces był już stuprocentowy. Co prawda zwierzęta wydawały się być zdezorientowane i zdziwione, bo same nie rozumiały dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej, ale nie zauważono żadnych innych skutków ubocznych wynikających z zastosowania feromonu. To naprawdę działa! 

Nadmierna szczekliwość i hałas nie do opanowania to bardzo częste problemy, z jakimi przychodzi się zmierzyć opiekunom psów. To też jedne z najczęstszych powodów, dla których te czworonogi są porzucane. „Świńskie perfumy” mogą być tu doskonałym rozwiązaniem. Naukowcy sugerują jednak, aby raczej używać ich podczas pracy (treningu) z psem, niż jako doraźny środek, gdy jesteśmy kompletnie bezradni wobec jego złego zachowania. To dobra rada - pies otumaniony feromonem nie rozumie swojego postępowania i niewiele wynosi z takiej nauki.