Pora się pobawić

Koty uwielbiają zabawę. Kilka minut intensywnych harców każdego dnia to gwarancja dobrego samopoczucia zwierzęcia, profilaktyka otyłości, ale też ocalenie od zniszczenia kanapy i dywanów. Same plusy! Żeby jednak zwierzę zaangażowało się w zabawę całym sobą, trzeba wiedzieć kiedy i w co się bawić. Wy wiecie?

Źródło: Shutterstock

Kot jest zwierzęciem łownym i gdy wychowuje się pod dachem, zabawa jest dla niego odpowiednikiem polowania. Może nie kończy się skonsumowaniem ofiary, daje jednak upust energii i zaspokaja potrzeby, które wąsaty łowca ma zapisane w genach. A wielki łowca siedzi w każdym, nawet najmniejszym kociaku. Jeśli zastanawiacie się, w co bawić się z kotem, odpowiedź jest jedna: polowanie na 100 sposobów. Znajomość zachowania kotów w naturze naprowadzi was także na trop, kiedy czworonóg będzie najbardziej chętny do zabawy.

Można powiedzieć, że koty działają w systemie „on/off”, czas aktywności przeplatając chwilami odpoczynku, z tym, że „off’ trwa znacznie dłużej.  Polując zużywają w krótkim czasie ogromną ilość energii, dlatego tak znaczną część doby przeznaczają na odpoczynek i ponowne naładowanie baterii. Schemat ten można przełożyć na życie kota domowego. Ten najwięcej werwy ma w dwóch porach dnia: o zmierzchu i o świcie. Może ochota do działania nie przychodzi w najszczęśliwszym z punktu widzenia człowieka czasie, ale warto znaleźć codziennie chociaż 5 minut i właśnie wtedy spróbować czworonoga rozruszać. Zwłaszcza, gdy jest wyjątkowym leniuchem, instynkt powinien zdopingować go do zejścia z fotela i ruszenia do zabawy.

Jak się bawić w polowanie po kociemu? Oto kilka pomysłów.

Leci ptaszek

Kolorowe piórka to znakomity cel. Kot zdecydowanie lepiej widzi to co daleko i to, co się rusza. Do zabawy użyj zabawki – wędki z pękiem piórek i wstążek. Ptaszek raz jest wyżej, raz niżej, czasem uda mu się usiąść na czubku kociego nosa. Kusi kolorami i trzepotaniem „skrzydełek”. W tej zabawie kot głównie skacze do góry, wyciąga przednie łapy i próbuje nimi dosięgnąć ofiary. Nie musisz nawet specjalnie się ruszać. Odpowiednio długa wędka i możesz kontrolować łowy z kanapy.

Sus za susem

Pora na polowanie „w poziomie”. Sunąc tuż przy ziemi zwierzę skacze na ofiarę i osacza ją łapami. Tak to działa w naturze. W warunkach domowych czworonóg najczęściej szuka okazji to zabawy skokami na właśnie ścielonym łóżku. Gdy ty próbujesz równo rozłożyć prześcieradło lub narzutę, on próbuje złapać coś, co w jego mniemaniu ukryło się pod materiałem. Wykorzystaj tę podpowiedź. Tu nie potrzeba żadnych zabawek, wystarczy twoja ręka pod kocem.

Królicze skoki

Wygląda to zabawnie, ale gdy dzieje się w naturze, pozwala kotu rozszarpać łup dosłownie na strzępy. My ofiar nie chcemy, ale pozwólmy, żeby koci instynkt znalazł ujście. Najbezpieczniejsze, gdy ofiarą będzie miękka, futrzana zabawka z kocimiętką. Rzuconą na podłogę i sunącą po niej z dużą prędkością łowca z satysfakcją dopadnie, przewróci, a potem zacznie potrząsać i kopać tylnymi łapami. Gdy do akcji włączą się kocie kły, bądź czujny – z zabawki może pozostać tylko kupka szmatek.

Zabawa w chowanego

Ile razy zdarzyło się, że kot wyskoczył zupełnie nieoczekiwanie spod łóżka i rzuciła się na twoje łydki? Taki atak z ukrycia idealnie wpisuje się w naturę drapieżnika czekającego w niemym napięciu na okazję. Przekieruj jego uwagę na inny cel – papierową kulkę, filcową piłeczkę, słomianą myszkę – a ocalisz nogi.

 

 

 

 

Korzystałam z www.vetstreet.com