Pokerowa mina, czy emocje wypisane na pysku?

Uczucia, jakie targają psem, nie różnią się od tych, które odczuwają ludzie. Czworonogi również się złoszczą i smucą, tak samo, jak nas rozpiera je radość, albo dopada zniechęcenie. Kwestia tego, czy my, opiekunowie, potrafimy prawidłowo te emocje odczytać i właściwie zareagować. Takie właśnie pytanie postawili sobie naukowcy i po przeprowadzeniu serii eksperymentów znaleźli odpowiedź. Zaskakującą? To się za chwilę wyjaśni.

Źródło: www.k9action.eu

Japońscy badacze postanowili sprawdzić, czy psy reagują w jakiś określony sposób na te same bodźce zewnętrzne. W tym celu zarejestrowali na nagraniu wykonanym specjalną, wyjątkowo czułą kamerą, co dzieje się z psim pyskiem w momencie narażenia go na pozytywny lub negatywny bodziec. Biorące udział w eksperymencie zwierzęta zostały umieszczone w przestrzeni podzielonej kurtynami, które rozsuwały się umożliwiając zobaczenie, co znajduje się za nimi. Jednocześnie przepierzenia nie pozwalały na przemieszczanie się między poszczególnymi, wydzielonymi w ten sposób, częściami. Za kurtyną znajdowali się właściciele zwierząt, zupełnie obce osoby, ukochane zabawki albo przedmioty nielubiane i budzące zdecydowaną niechęć (np. obcinaczka do psich pazurów). Co zarejestrowała kamera? Za każdym razem, gdy za zasłonką pokazywała się jakaś osoba, psy unosiły brwi. Po dokładniejszej analizie okazało się, że pojawienie się właściciela wyzwalało silniejszą reakcję w tej części pyska (brwi, a zwłaszcza lewa, unosiły się wyżej), natomiast ukazanie się obcego skutkowało dodatkowo strzyżeniem uszami. Doświadczeniu skrajnych emocji – w tym wypadku radości, bo zobaczyły właściciela i jednocześnie smutku, ponieważ przez przepierzenie nie mogły go dosięgnąć – towarzyszyły zmiany po obu stronach pyska: uniesienie lewej brwi i strzyżenie prawym uchem. Japończycy powiązali to z aktywnością poszczególnych części mózgu odpowiedzialnych za emocje.

Swoją cegiełkę do badań nad okazywaniem i odczytywaniem emocji dołożyli również Amerykanie. Psychologowie z USA sprawdzili, czy malujące się na psich pyskach uczucia są właściwie rozumiane przez ludzi. Do udziału w badaniu zaproszono 50 wolontariuszy. Podzielono ich na dwie grupy, a kryterium podziału był stopień zażyłości z psami. Uczestnikom eksperymentu pokazano zdjęcia psa, na których uchwycono różne stany emocjonalne (zwierzę, które sfotografowano w momencie doświadczania poszczególnych emocji to pięcioletni owczarek belgijski o imieniu Mal). Ludzie zostali poproszeni o nazwanie uczuć, które rozpoznają. Oto wyniki. Najprostszą do rozpoznania emocją okazała się radość (88% poprawnych wskazań), natomiast złość zidentyfikowało 70% badanych. Blisko 45% wiedziało, kiedy Mal był przestraszony, a 37% właściwie rozpoznało tak subtelną emocję, jak smutek. Najtrudniejsze do odczytania były zaskoczenie i odraza. Co ciekawe, wolontariusze, którzy mieli najmniejsze doświadczenie w obcowaniu ze zwierzętami lepiej radzili sobie z rozpoznawaniem negatywnych emocji.

Badanie dowiodło czegoś, co właściciele i wielbiciele psów wiedzą od dawna – czworonogi znakomicie porozumiewają się z nami bez użycia słów. Dzięki tysiącom lat ewolucji i udomowiania psów ludzie są w stanie zidentyfikować szereg ich stanów emocjonalnych na podstawie minimalnych ruchów malujących się na pyskach (dokładnie tak samo jest z „czytaniem” emocji z ludzkich twarzy). Właściciele bez problemu potrafią prawidłowo wskazać, kiedy ich pupile są szczęśliwe, smutne, złe, przestraszone, zaskoczone czy winne. Zanim więc nauczymy się tłumaczyć psie „hau!” i „wrrr…” na nasz język, możemy spokojnie oprzeć się na komunikacji niewerbalnej. Psy nie są mistrzami kamuflażu - ciało nie kłamie, a mimika doskonale zdradza emocje. Warto zaufać temu, co widzimy.

z pazurem butik zpazurem.pl z pazurem
z pazurem z pazurem z pazurem z pazurem z pazurem
z pazurem