Pies, którego szukała cała Polska, odnalazł się

Kiedy siedem miesięcy temu Bartek przygarnął rudowłosego kundelka z kłapniętym uszkiem, którego znalazł na stacji benzynowej pod Grójcem, nie wiedział, że ten dostarczy mu tyle radości, ale i tyle niepokoju. 

Szacher został znaleziony Szacher został znaleziony Źródło: Facebook

Na początku listopada mężczyzna zostawił Szachera na kilka dni pod opieką swojej mamy  w Białobrzegach pod Radomiem, a piesek po prostu sobie poszedł. Nie wiadomo, czy chciał wrócić do Bartka, czy przypomniały mu się szaleństwa poprzedniego życia, ale słuch po nim zaginął.

Zrozpaczony Bartek postanowił szukać go w nietypowy sposób  - założył na facebooku  stronę ”Gdzie jest Szacher?. Umieszczał na niej zdjęcia psiaka wklejone w kadry filmów albo zdjęcia dzieł sztuki. Pomagali mu w tym koledzy graficy. Miał nadzieję, że w ten sposób zainteresuje większą liczbę osób niż za pomocą klasycznych ogłoszeń o zagubionym zwierzęciu.

Tak też się stało. Najpierw  zgłosiła się pani, która widziała Szachera  na stacji benzynowej w Radomiu, a po kilku dniach kolejna tym razem ze wspaniała wiadomością, że udało jej się za pomocą kiełbasy zwabić psa i zabrać do domu. Kundelek znalazł się na parkingu dużej firmy 80 kilometrów od miejsca zaginięcia. Uszczęśliwiony, ale i lekko przerażony tym, w jakim stanie będzie jego ukochany piesek po ponad miesiącu tułaczki, właściciel pojechał po niego.  Okazało się, że Szacher wyglądał całkiem dobrze, był tylko trochę przykurzony. Bartek zabrał go do domu, tłumacząc całą drogę, żeby kategorycznie porzucił głupie pomysły na włóczęgi po stacjach benzynowych i parkingach.

Na fanpage’u ukazała się ostatnia grafika: „Gdzie jest Szacher? – w domu!”.