Od psa łańcuchowego do miejskiego pieszczocha

Niegdyś towarzysze najbiedniejszych, dziś podbijają serca ludzi w każdym kraju świata. Historia buldogów francuskich pokrywa się z historią europejskich wojen, mód i ludzkich losów.

Źródło: Hodowla Stellanova - www.stellanova.pl

Buldogi francuskie wbrew nazwie pochodzą niemal w zupełności z Anglii, gdzie hoduje się je już od XVII wieku. Prawdopodobnie w ich żyłach płynęła z początku krew buldogów angielskich i terrierów. Z tego kraju wyemigrowały razem z pracownikami, którzy w dobie rewolucji przemysłowej XIX chętnie wyjeżdżali za pracą do sąsiedniej Francji. Tam dalej krzyżowano je z małymi psami pasterskimi, uzyskując coraz bardziej intrygujące efekty. Wkrótce coraz szersze kręgi osób zakochały się w beczkowatym kształcie, uszach nietoperza i wielkich oczach tych zwierząt. Niektórzy jednak wciąż próbują zbadać, skąd dokładnie pochodzi ta rasa i kiedy tak naprawdę zaczęła się jej światowa kariera. Spory te wynikają z faktu, że wciąż zdarza się trafić na nowe fakty - Hiszpański medal z 1625 roku z wybitą głową... buldoga francuskiego czy peruwiańską figurkę, przedstawiająca zwierzę łudząco podobne do tego psa. Oficjalnie jako rasę zarejestrowano je dopiero w 1898 roku.

Myszołapy

Wraz z dotarciem do Francji jako towarzysze robotników buldogi stały się psami biedoty. Łapały szczury, wyjadały resztki ze stołu i ubarwiały życie najbiedniejszych. Wkrótce jednak coraz większe rzesze chętnych chciały mieć takiego psa. Gdy właścicielem swojego egzemplarza został król Edward VII, nic nie było już w stanie powstrzymać "boomu" na te zwierzęta. Co ciekawe, buldoga miał tylko jeden amerykański prezydent, Warren G. Harding. Psy tej rasy są za to często wybierane na maskotki sportowe - drużyna futbolowa Uniwersytetu w Georgii od 1956 roku ma maskotkę Ugę, w którą wcielało się w tym czasie 8 psów rasy buldog. Buldożki są małe, ale jednocześnie potrafią silnie zaznaczyć swoją obecność. To działa na ich korzyść w stosunku np. do Chichuachua, które dla niektórych są zbyt kruche i zależne od ludzi.

Źródło: Hodowla Stellanova - www.stellanova.pl
 

Hit w Polsce

W międzywojennej Polsce szybko przybywały do nas trendy z Francji, Niemiec i dalszych zakątków świata. Już w encyklopedii ras z 1928 roku znalazł się opis buldoga francuskiego. Mimo wojny zachowało się kilka numerów "Mojego Psa" z 1934 roku, w którym o swoich buldogach francuskich opowiadają gwiazdy i ówcześni arystokraci. Świadczy to o tym, że jak wiele trendów z zachodu (podobnie było np. z jedzonymi w krajach śródziemnomorskich przez chłopstwo makaronami czy później z amerykańskim jazzem) moda na te psy została najpierw podchwycona przez najbogatsze warstwy społeczeństwa. PRL to czas, kiedy hodowli było mało i były ściśle reglamentowane, dlatego z tamtych czasów nie zachowało się wiele informacji o buldogach francuskich. Dopiero ostatnie dwie dekady to okres, kiedy na takiego pieska mógł sobie pozwolić niemal każdy i zaczęło przybywać ich miłośników. Kluby buldogów francuskich zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu. Wciąż przy tym rasa ta uchodzi za psa "miejskiego", choć nie kojarzy się tak "komercyjnie", jak Chichuachua. Właścicielami buldogów francuskich są Ewa Minge czy aktorka Olga Borys. Psy te bardzo dobrze "chowają się" z dziećmi, bo są podobnie jak one gapowate, ale do tego spokojne, dające się kochać i lubiące przytulanie.

Minusy

Niestety, psy te mają najsłabsze zdrowie z większości popularnych ras. Winne jest temu ich nieodpowiedzialne rozmnażanie, skierowane głównie na uzyskanie jak najbardziej interesującego wizualnie efektu. Takie słodkie z wyglądu buldogi francuskie mają problemy z oddychaniem, cierpią na urazy bioder i kości, często chorują na padaczkę. Aż 80% porodów tej rasy kończy się cesarskim cięciem. Z uwagi na słaby układ oddechowy ta rasa najczęściej ze wszystkich ulega wypadkom śmiertelnym na pokładach samolotów. Plusem jest za to ich krótka sierść, która nie wymaga podcinania czy czesania.