Jak pomóc zwierzakom? Ona wzięła sprawy w swoje ręce

Większość z nas widząc cierpiące zwierzaki od razu czuje chęć niesienia pomocy. Niestety nie wszyscy finalnie decydujemy się na jej udzielenie. Czasami brakuje czasu, czasami wydaje nam się, że nie mamy takiej możliwości. Magdalena jest jedną z osób, które nie rzucają w tej kwestii słów na wiatr. Od dłuższego czasu wspiera schronisko w Białymstoku. W rozmowie z nami opowiedziała, jak wygląda niesiona przez nią pomoc, w jakie jeszcze akcje się angażuje i dlaczego jest to tak ważne.

Źródło: Fot. pixabay.com

Zpazurem: Kiedy zaczęłaś pomagać schroniskom i czy są to tylko paczki, czy może też jakaś inna forma wsparcia?

Magdalena: Schroniskom pomagam już od paru lat i nie jest to tylko białostocki ośrodek. W sprawach związanych ze zwierzętami udzielałam się aktywnie także w sieci. Przeważnie jest to wsparcie finansowe, ale staram się także szukać różnym psiakom domów. Zwykłe udostępnienie na Facebooku może wiele zdziałać. Mam na tym punkcie bzika – gdy tylko widzę bezdomnego zwierzaka, zaraz szukam mu schronienia, bądź staram się odnaleźć jego właścicieli.

 

Starasz się też zaangażować w to innych, czy ludzie chętnie odpowiadają na twoje działania?
Akcje pomocy psiakom ogłaszam na Facebooku. Parę osób rzeczywiście pomogło.

 

Skąd wiesz czego schronisko potrzebuje? Domyślam się, że bez konkretnych informacji można zrobić prezent, który będzie zupełnie bez pożytku.
Pierwszą paczkę zrobiłam bez jakiejkolwiek wiedzy. Kupiłam dobre przysmaki, koce, miseczki. Wszystko to, co zdawało mi się, że może się przydać. Pojechałam do schroniska i dowiedziałam się, że trafiłam w punkt. Dostałam też informację, że znajduje się tam dużo juniorków i potrzebna jest karma właśnie dla nich. Z czasem dokupiłam dla szczeniaków jeszcze ubranka.

Fot. pixabay.com

 

A czy jest to dla ciebie tylko pozytywne doświadczenie, bo domyślam się, że nieraz spotykasz się również z bardzo trudnymi sytuacjami tych zwierząt?
Jest to bardzo pozytywne doświadczenie, bo od dziecka kocham zwierzęta. Nie wyobrażam sobie przestać im pomagać. To chyba taka moja misja na Ziemi (śmiech). Walczę o ich dobro. Bardzo bym chciała, aby rząd zaostrzył kary odnośnie krzywdzenia zwierząt, bo zazwyczaj kończy się to tylko karą w zawieszeniu.

Teraz, razem ze wspólnotą internetową, walczymy o karę wobec bestii, która w Siedlcach bardzo skrzywdziła kota. Zwierzę zostało uduszone, miało wybite zęby, oderwane łapki i ogon. Wpadłam na pomysł, aby tę sprawę nagłośnić, by nie została zamieciona pod dywan. Napisałam do Dody, która ma ogromną siłę przebicia. W ciągu minuty dostałam pozytywną odpowiedź - umieściła na swoim Facebooku apel do fanów, by podpisali petycję w sprawie ukarania osób odpowiedzialnych za ten czyn.

 

Co dają ci takie doświadczenia?
Ciężko jest mi odpowiedzieć, bo satysfakcja to chyba złe słowo. Może ujmę to tak: nie mogłabym spać spokojnie, gdybym zaprzestała pomocy.