Haker wykorzystał kota, aby włamać się do sieci

Mieszkający w stanie Wirginia Gene Bransfield wykorzystał kota do włamania się do bezprzewodowych sieci umożliwiających dostęp do internetu.

DefCon to jedna z największych konferencji poświęconych bezpieczeństwu w sieci DefCon to jedna z największych konferencji poświęconych bezpieczeństwu w sieci Źródło: Facebook

Amerykanin założył mruczkowi niewielką obrożę z nawigacją GPS i urządzeniami do hackingu. Następnie monitorował miejsca, w których spacerował kot i dokonał kilku ciekawych odkryć. Warto dodać, że Gene nie miał zamiaru wykorzystywać swojej wiedzy w niewłaściwy sposób, a jedynie uświadomić ludziom ryzyko związane z łatwym uzyskaniem dostępu do nieodpowiednio zabezpieczonej sieci.

Po przeanalizowaniu wyników swojego eksperymentu, Gene Bransfield ustalił, że mruczek o imieniu Coco spacerując po okolicy przebywał w pobliżu 23 różnych domów. Ponad 1/3 sieci, które sprawdził kot, posiadała niewystarczający rodzaj zabezpieczenia w postaci szyfrowania za pomocą WEP. Amerykanin zamierza zaprezentować swoje wnioski dotyczące doświadczenia na konferencji Def Con 22 Hacking w Las Vegas. Szczegółowe informacje na temat tej imprezy można znaleźć na stronie internetowej dostępnej pod adresem https://www.defcon.org/.

Zdaniem Bransfielda, jeśli ktoś chce mieć większą pewność, że przeciętnie wyszkolony haker nie włamie się do jego sieci przebywając np. w samochodzie zaparkowanym w pobliżu domu, powinien korzystać z zaawansowanych i trudnych do złamania zabezpieczeń. Urządzenie wykorzystane w opisanym doświadczeniu kosztuje około stu dolarów i bez większych problemów radzi sobie z sieciami zabezpieczonymi metodą WEP. Dlatego Bransfield rekomenduje korzystanie ze znacznie trudniejszych do złamania protokołów szyfrujących WPA. Wówczas ani przeciętny haker, ani tym bardziej kot, nie będą w stanie włamać się do sieci.

 

Źródło: DailyMail.co.uk