AKTORZY ZWIERZĘCY ROBIĄ PRAWDZIWE KARIERY!

Wielkimi krokami zbliża się ceremonia rozdania Oscarów 2014. A w Polsce nasze czworonogi grają niemal wszędzie: w Teatrze Narodowym w Warszawie, we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, a także podziwiać je można w teatrze w Legnicy. Psy pracują bardzo chętnie i świetnie grają! 

Spektakl "Kotlina" to jeden z wielu, w których czworonogi także grają swoje role. Spektakl "Kotlina" to jeden z wielu, w których czworonogi także grają swoje role. Źródło: Facebook.com/eTeatr

Ten kto widział „Pasażerkę” wystawianą na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego, doskonale wie, że w spektaklu pies rzuca się na Marię Czykwin – aktorkę grającą rolę tytułową. Widzowie są skonsternowani, bo nie wiedzą, czy tak po prostu miało być, czy psu puściły nerwy. Okazuje się jednak, że Omar – owczarek niemiecki długowłosy zrobił dokładnie to, czego reżyserka Natalia Korczakowska od niego oczekiwała. Oczywiście wszystko zostało starannie opracowane i uzgodnione podczas wielotygodniowych prób do tej sztuki.

Aktorka nie bała się o swoje bezpieczeństwo, wszak Omar to mądry i dobrze wyszkolony pies. Został starannie wybrany, podobnie jak inni psi aktorzy.

Uwaga, uwaga, jest rola dla psa!

Aktorska kariera psa zaczyna się od rzeczy najważniejszej – wyboru odpowiedniego agenta, który będzie potrafił wyłuskać  z naszego zdolnego czworonoga cały potencjał. Omar z „Pasażerki” miał dużo szczęścia, bo psy, z którymi pracuje jego właściciel (owczarek niemiecki Santos, golden retriever Kolo i Wena – rhodesjan ridgeback), zwierzęcy behawiorysta Krzysztof Tatar, pojawiają się na deskach aż trzech wrocławskich teatrów: Współczesnego, Lalek i Capitolu.

Byliście na spektaklu „Zabijanie Gomułki” w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy? Widzieliście, jaką piękną karierę robi tam owczarek środkowoazjatycki, który wciela się w rolę Śnieżki? Okazuje się, że psiak jest świetny ułożony, wykonuje to, czego wymaga od niego reżyser, słucha aktora, jest po prostu wybitny!

Co ciekawe, pies chodzi po scenie w kagańcu, tak na wszelki wypadek, dodaje to jednak sztuce kolorytu.

Czasem z kolei, jak mała Lulu, która dostała rolę w komedii „Zaświaty, czyli czy pies ma duszę?” w warszawskim Och-Teatrze, decydują znajomości. Suczka znała się z reżyserką przedstawienia, Marią Seweryn, bo... mieszkały pod jednym dachem. Okazuje się, że Lulu towarzyszyła swojej właścicielce podczas prób do spektaklu i jakoś tak naturalnie została zaangażowana.

Próby na czterech łapach

Kontrakt podpisany, pora ostro brać się do pracy. Co jest najtrudniejsze dla psiego aktora? Największym kłopotem bywa... człowiek, czyli aktor. Nagle osobie, która nigdy nie miała bliskiego kontaktu z psem, trzeba uświadomić, że musi postępować tak, a nie inaczej. Najwięcej pracy trzeba włożyć więc w sceny, które wymagają jakiejś szczególnej aktywności zwierzęcia, np. pies w określonym momencie musi w sposób kontrolowany rzucić się na aktora i chwycić go za odpowiednią część, ciała, np. za brzuch czy nogę. I nie może się pomylić!
Istotne jest, żeby aktor czuł z psem taką samą więź, jak właściciel zwierzęcia. Trzeba więc wyciągnąć go z teatru, zabrać z psem na spacer. Jeśli więź się nie wytworzy, to na scenie pies nie będzie słuchał poleceń aktora. 

Źródło: Facebook.com/eTeatr

Omar, Santos, Kola i Wena to już prawdziwe gwiazdy, które brawurowo zagrały w „Kotlinie”, spektaklu na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, wystawionym przez Wrocławski Teatr Współczesny. Przygotowania trwały prawie 4 miesiące. Wszystko po to, by potem pies wytrzymał na scenie godzinę czy półtorej. 
Z kolei w „Zaczarowanym podwórku”, spektaklu dla dzieci we Wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol, Kolo wybiega zaledwie na pięć minut. W tym czasie jednak czyta gazetę, pali cygaro, udaje psa nieżyjącego przy dźwiękach trąbki, a jednocześnie musi merdać ogonem.

Bez wątpienia najtrudniejszym elementem pracy na scenie jest relacja z człowiekiem. Rodezjany Toffikk i Pata przygotowane przez behawiorystkę zwierzęcą Agnieszkę Penkalę grają w spektaklu „Królowa Margot” w Teatrze Narodowym w Warszawie. Przygotowanie do sztuki polegało na nauczeniu aktorów pracy trenerskiej z psami, a więc: jak wywoływać komendy, jak pracować, kiedy pies się rozproszy i myśli o ucieczce ze sceny... Najwięcej do roboty ma Marcin Hycnar, który gra króla Karola. Psy musiały go bowiem kojarzyć z czymś przyjemnym, najlepiej z zabawą.

Udało się wyśmienicie – psy tak doskonale bawią się na scenie, że w czasie teatralnej przerwy wakacyjnej czuły się nieswojo. Po prostu uzależniły się od teatru... 

Sztuka improwizacji i walka o uwagę widza

Gwiazdy mają prawo do kaprysów i improwizacji. Wszystkie gwiazdy – również te psie. Zdarza się więc, że zaskakują czymś swoich ludzkich partnerów scenicznych. Najczęściej jest tak, że ich pomysły aktorskie są sprzeczne z założeniami reżyserów. Dzieje się często tak, że np. psiak nie ma ochoty próbować i po prostu schodzi ze sceny.
Konfuzja jest większa, gdy pies łamie ustalone sceniczne konwenanse – nie tylko te obowiązujące na scenie. W spektaklu „Księżniczka na opak wywrócona” w Teatrze Narodowym w Warszawie grała chichuachua Koko. Wokół tego przedstawienia krążą już legendy. Podobno w trakcie jednego z przedstawień Koko nasikała głównemu aktorowi do płaszcza. Z takimi sytuacjami trzeba się jednak liczyć, kiedy zatrudnia się psy.

Czasem aktorzy bywają zazdrośni o to, że widzowie bardziej zwracają uwagę na psa niż na nich. Zwierzęta bez wątpienia potrafią ukraść aktorom uwagę widza.

 
Żródło: E-teatr.pl