royalcanin

Zimno czy za zimno?

Zimą bywa… zimno. Chociaż ostatnimi laty aura nas rozpieszcza, ciągle zdarzają się prawdziwie mroźne dni jak choćby ostatni tydzień, a niskie temperatury mogą być dla czworonogów naprawdę groźne. Ile stopni to jeszcze w sam raz na długi spacer, a przy ilu lepiej ograniczyć wyjście do szybkiego marszu wokół domu? Kiedy zimno to już za zimno?

Źródło: fot. Tomasz Mońko, www.facebook.com/tomasz.monko

Są psy, które uwielbiają kopać w śniegu i przeskakiwać przez zaspy, są i takie, które trudno przekonać do zrobienia kilku kroków po zamarzniętej ziemi. Koty zdecydowanie wolą ciepło i do ciepłego ciągnie je nawet wtedy, gdy temperatura nie zbliża się do zera, o mrozach nie wspominając. Jedne i drugie, wystawione na zimno, mogą przemarznąć i doznać bolesnych odmrożeń. Uważajcie na swoich pupili, czujności nigdy dość!

Mróz bywa bardzo niebezpieczny. Pozostawione na zewnątrz zwierzęta (i wcale nie chodzi o cały dzień na dworze, czasem kilka kwadransów na siarczystym mrozie wystarczy) narażone są na odmrożenia, a w skrajnych przypadkach także na hipotermię, czyli stan, gdy temperatura ciała zwierzęcia spada znacznie poniżej normalnego zakresu jej zmian.  Jaki zakres jest normalny? Temperatura ciała zdrowego zwierzaka waha się pomiędzy 38 a 39 stopni Celsjusza. Psy bliższe są górnej granicy, koty częściej trzymają się tej dolnej, ale minimalne odchylenia od schematu są jak najbardziej w normie. Wielu ssakom zimę pomaga przetrwać porządne futro. To dzięki niemu utrzymują optymalną temperaturę ciała i oddalają od siebie widmo przemarznięcia. Zwierzęta zmieniają futra na zimowe dzięki sprytnemu mechanizmowi. Wystarczy, że dni stają się krótsze, a dawka światła słonecznego coraz mniejsza i rozpoczyna się proces przygotowywania sierści na spotkanie z mrozem. Tak wyposażone potrafią znieść minusowe temperatury, ale nawet najgrubsze futro nie ochroni kanapowego pupila (który już przez sam fakt bycia zwierzęciem domowym ma większy problem z utrzymaniem właściwej temperatury na zimnie) przed konsekwencjami przebywania przez dłuższy czas na dużym mrozie.

Trudno wskazać dokładnie ten niebezpieczny punkt na termometrze, po przekroczeniu którego wiadomo, że zwierzę jest w niebezpieczeństwie. Odczucie chłodu bywa bardzo indywidualne, a zwierzęta (nawet należące do jednego gatunku) mają różną tolerancję na zimno. Gdy słupek rtęci spada poniżej zera, większość psów i kotów woli załatwić swoje potrzeby i bez ociągania wrócić pod dach. Powrót do domu jest szybszy, gdy dodatkowo wieje silny wiatr, który potęguje odczucie chłodu. Niektóre psie rasy są przystosowane do pracy w srogich zimowych warunkach (wystarczy wspomnieć o husky czy malamucie), inne – zwłaszcza wychuchane pieszczochy kanapowe – mają zaburzony mechanizm odbierania naturalnych wskazówek o nadchodzącej zimie. Jako, że bodźce z zewnątrz nie docierają do nich wyraźnie, zimowe futro nie jest u nich wystarczająco ciepłe. Gdy więc już wyjdą na mróz, gorzej go znoszą i szybko chcą wracać do ciepła. Na zimnie źle czują się tez psy krótkowłose i te włosów zupełnie pozbawione, a także szczenięta i psi seniorzy. Im należy się szczególna uwaga opiekunów.

Co powinno zaniepokoić?

Na odmrożenia najbardziej podatne są miejsca, gdzie futra jest mało, lub nie ma go wcale: uszy, poduszeczki łap, brodawki sutkowe, ogony. Odmrożona powierzchnia zmienia barwę na intensywnie czerwoną, białą lub szarą. Wychłodzenie organizmu, zwane hipotermią, objawia się nie tylko spadkiem temperatury ciała. Spowolnieniu ulegają też podstawowe funkcje organizmu: zwalnia tętno, oddech staje się płytszy. Dodatkowo może pojawić się uczucie dezorientacji, omdlenia i utrata świadomości. Jak widać, z hipotermią nie ma żartów i zwierzę w takim stanie koniecznie musi zobaczyć weterynarz. Natychmiast. Zanim to nastąpi, pupila trzeba delikatnie osuszyć i stopniowo rozgrzać. Można użyć do tego butelki wypełnionej ciepłą (ciepłą, nie gorącą!) wodą albo owiniętej w ręcznik poduszki rozgrzewającej (takie poduszeczki, z krystalizującą się cieczą i aktywująca blaszką w środku można kupić w aptece). Nigdy nie należy przykładać nagrzanych przedmiotów bezpośrednio do skóry, to może powodować poparzenia. Ogrzewanie ciała powinno dobywać się stopniowo. Gwałtowna zmiana zimno – ciepło grozi rozwinięciem się zapalenia płuc.

 

 

 

Korzystałam z http://thenest.com