https://www.mediaexpert.pl/lista,odkurzacze-thomas

Mumifikacja – alternatywna opcja pochówku pupila

Tego jeszcze nie było. Teraz możesz zorganizować swojemu pupilowi, którego życie dobiegło końca, niesamowity, uduchowiony sposób pochówku rodem z krainy piramid – mumifikację! W myśl tradycji starożytnych zapewnisz mu tym samym spokojne życie pozagrobowe, a sobie… pamiątkę.

Chcesz mieć pupila przy sobie na zawsze? Chcesz mieć pupila przy sobie na zawsze? Źródło: „Buster” i Mummiform Cat ®, http://www.summum.us/mummification

Jak wiadomo, proces mumifikacji zwłok znany był już dobrze starożytnym cywilizacjom (chociażby Inkom, czy kulturom Birmy i Oceanii), ale najbardziej tradycja ta rozpowszechniła się w starożytnym Egipcie. Tam jednak, na ten doniosły rytuał mogli pozwolić

„Butch” (Mummiefied Doberman Pinczer), www.summum.us/mummification Mummiform® to nic innego jak elegancki sarkofag dla zwłok zmarłego pupila. Źródło: „Butch” (Mummiefied Doberman Pinczer), http://www.summum.us/mummification
sobie jedynie najzamożniejsi, czyli arystokracja. Owy specyficzny zabieg konserwowania i pochówku zwłok, traktowany był w wtedy między innymi w Egipcie, jako symboliczny rytuał przejścia duszy na „tamten świat”. Mumifikacja zwłok, według wierzeń, była sposobem na oddanie czci bogom, a tym samym, na poproszenie ich o bezpieczne i spokojnie życie pozagrobowe dla zmarłego.

W dzisiejszych czasach, jak się okazuje, mumifikacja zwłok wciąż jest możliwa. Ba, również nasz ukochany pupil, który odszedł od nas już na zawsze, może w tej chwili podzielić los  egipskich Faraonów. Amerykańska firma Summum z San Lake City, oferuje bowiem mumifikację zwłok ukochanego zwierzaka (zarówno psa, kota, papużki, chomika, a nawet konia). Co więcej, gwarantuje ona elegancki Mummiform® dla zmarłego stworzenia, czyli po prostu sarkofag. Jest to coś, co kształtem przypomina pomnik konkretnego zwierzęcia, jednak tak naprawdę stanowi luksusową obudowę dla zmumifikowanego ciałka. Mummiform® wykonuje się z brązu, a na życzenie klienta może być on pociągnięty patyną lub, na przykład, złotą farbą. Oczywiście, by sarkofag „pasował”, klient zlecający usługę mumifikacji, zobligowany jest do wymierzenia swojego zmarłego zwierzęcia (od nosa, wzdłuż grzbietu, aż po nasadę ogona) i przesłania takich danych zanim jeszcze pupil osobiście trafi do firmy mumifikującej. Pogrążeni w żałobie właściciele zwierzaków, którzy zdecydowali się poddać ukochane stworzenie mumifikacji, muszą niestety na własny koszt dostarczyć ulubieńca do San Lake City i to na dodatek w pojemniku wypełnionym lodem. Sam proces   mumifikacji, to dłuższa sprawa. Najczęściej trwa on od 5 do 10 miesięcy, a po jego zakończeniu sarkofag z ulubieńcem w środku dostarczany jest do klienta (również na jego koszt). Cena jaką trzeba zapłacić za tę nietypową usługę, waha się od 6 000 – 128 000 dolarów (w zależności od wielkości zwierzęcia oraz rodzaju wybranego Mummiformu®). Właściciele Summum podkreślają jednak, że to właśnie dzięki pr

Mumifikacja ulubieńca pozwoli mu godnie przejść na drugą stronę tęczowego mostuMumifikacja ulubieńca pozwoli mu godnie przejść na drugą stronę tęczowego mostu. Źródło: „Victor” i Mummiform Cat ®, www.summum.us/mummification
ocesowi mumifikacji, a więc tej szczególnej postaci trwałego zachowania ciała, ukochane zwierzątko przejdzie na ten drugi świat bezpiecznie, pięknie i dostojnie.  A jego ostatnia podróż odbędzie się z należytą godnością. Firma zajmująca się mumifikacją zwłok bardzo dba o duchową sferę całego przedsięwzięcia. Właściciele zachęcani są do napisania listu pożegnalnego do ulubieńca oraz zawarcia w nim życzeń, jakiego życia po śmierci życzyliby swojemu pupilowi. Żałobnicy również proszeni są o przywiezienie jakieś ulubionej rzeczy zwierzaka (kocyka, czy zabawki), która zostanie potem zamknięta wraz z zmumifikowanym ciałkiem stworzenia w sarkofagu.

Ciekawy pomysł? A może lekka przesada? Nam się wydaje, że każdy zakochany w swoim zwierzaku człowiek woli pamiętać go jak najdłużej radosnego i… żywego, a nie patrzeć na jego zmumifikowane ciałko w złotym sarkofagu… No, ale to już kwestia indywidualnego podejścia do sprawy.